Integracja z systemem budynku, raporty PDF dla klienta publicznego, podgląd całej floty instalacji i zespół, który utrzymuje to na co dzień. Wszystko pod Waszą marką i jako uzupełnienie Waszego sterownika — z pełnym dostępem do danych po Waszej stronie.
Pierwsza rozmowa jest techniczna, nie handlowa.
Wasza technologia grzewcza jest gotowa. To, co dokładamy, siedzi o warstwę wyżej — tam, gdzie klient pyta o integrację, raporty i aplikację.
Szkoły, szpitale i obiekty sakralne wymagają wpięcia w centralny system zarządzania budynkiem oraz kompletu dokumentacji. Z tą warstwą startujecie w przetargach, w których dziś nie ma Was na liście.
Klient porównuje Wasz produkt z aplikacją do pompy ciepła i fotowoltaiki. Warstwa pod Waszą marką stawia go w tym samym rzędzie — i zostaje w pamięci przy kolejnym zakupie.
Monitoring, aktualizacje i gotowość serwisowa sprzedają się klientowi końcowemu jako abonament. Przychód powtarzalny zamiast jednorazowego, przy niskiej marży na samym sprzęcie.
Przy setkach zapytań rocznie oferta na miejscu wygrywa z „oddzwonimy”. Narzędzie wyceny zdejmuje inżyniera z każdej rozmowy handlowej.
Dyrektor szkoły nie zaloguje się do panelu — potrzebuje pliku, który wydrukuje i wpnie do dokumentacji. Instytucje publiczne stoją raportami. Wasz serwis dostaje historię parametrów, zanim wsiądzie do auta.
Ekran poglądowy. Zakres danych i wygląd ustalamy pod Wasz produkt i Waszą markę.
Wpisuje parametry obiektu, dostaje ofertę PDF. Reguły doboru definiujecie Wy — narzędzie nie pozwoli wycenić konfiguracji, która nie zadziała.
Ekran poglądowy. Zakres danych i wygląd ustalamy pod Wasz produkt i Waszą markę.
Pokazujemy wszystko, bo warto, żebyście wiedzieli, gdzie jeszcze możemy być użyteczni — a nie tylko w wąskim fragmencie, który akurat dziś boli.
Wchodzimy z Wami na spotkanie i bronimy rozwiązania przed Waszym klientem.
Gdy klient końcowy pyta o rzeczy spoza Waszej domeny — integracja z systemem budynku, wymagania przetargowe, raportowanie — odpowiada ktoś, kto robi to na co dzień. Wy nie tracicie segmentu przez pytanie, na które nie było komu odpowiedzieć.
Gotowy projekt per model — raz zrobiony, sprzedawany wielokrotnie.
Zamiast wymyślać automatykę przy każdym zleceniu, dostajecie powtarzalny pakiet przypisany do konkretnego produktu. Wasz handlowiec sprzedaje go z katalogu, nie z improwizacji.
Dom jednorodzinny — LudwikowoSzafa przyjeżdża gotowa i przetestowana — zero ryzyka na budowie.
Prefabrykacja u nas wpina się w Wasz proces produkcyjny 1:1. Nie wydłuża montażu na obiekcie i nie przenosi ryzyka na Waszą ekipę ani na Waszą marżę.
Papier, bez którego nie wystartujecie w zamówieniu publicznym.
Segment publiczny odpada nie na technologii, tylko na dokumentacji. Komplet przygotowany pod wymagania przetargowe zdejmuje z Was ten problem — i odróżnia Was od konkurencji, która go nie ma.
Wasza ekipa wie, co robić — bez telefonów do nas.
Jednostronicowe wytyczne na obiekt zmniejszają liczbę pomyłek i poprawek. Mniej wyjazdów, mniej reklamacji, przewidywalny harmonogram.
Instrukcja „jak IKEA” — instalator nie potrzebuje szkolenia.
Im prostsze wdrożenie, tym szybciej rośnie Wasza sieć instalatorów. Materiał generowany automatycznie z projektu, więc nie starzeje się razem z ofertą.
Jeden dostawca zamiast trzech — jedna faktura, jedna odpowiedzialność.
Zamiast koordynować automatyka, elektryka i dostawcę komponentów, dostajecie gotowy element do wpięcia. Odpowiedzialność za to, że działa, jest po jednej stronie.
Handlowiec wycenia sam, bez inżyniera przy telefonie.
Wpisuje parametry obiektu, dostaje ofertę. Przy setkach zapytań rocznie to różnica między „oddzwonimy” a ofertą na miejscu — i między straconym a domkniętym klientem.
Marża na sprzęcie przy Waszym wolumenie jest niska. Powtarzalny przychód musi iść z usługi i utrzymania — dla Was i dla nas tak samo.
Wiecie o stanie instalacji szybciej niż klient.
Instalacja sama raportuje, gdy parametry wychodzą poza zakres — dzięki temu reagujecie z wyprzedzeniem i dzwonicie pierwsi. Najtańszy tier, wchodzi domyślnie do każdego wdrożenia.
Instalacja zostaje aktualna przez cały cykl życia.
Regularne aktualizacje firmware i przegląd konfiguracji sprawiają, że sprzęt sprzed trzech lat działa i jest bezpieczny tak samo jak nowy. Dla klienta publicznego to również gotowy raport zgodności do dokumentacji.
Zadeklarowany czas reakcji, nie „odezwiemy się”.
Konkretne okno reakcji na zgłoszenie i zdalny dostęp diagnostyczny. Możecie to wpisać do własnej umowy z klientem końcowym jako Wasze zobowiązanie.
Instytucje publiczne stoją raportami — nie dashboardem.
Dyrektor szkoły czy szpitala nie zaloguje się do panelu. Potrzebuje pliku PDF, który wydrukuje i wpnie do dokumentacji. Cykliczny raport zużycia i pracy instalacji rozwiązuje to bez Waszego udziału.
Nie grzać prądem, gdy za godzinę będzie taniej.
Prognoza pogody, taryfa dynamiczna, produkcja z fotowoltaiki i stan naładowania bufora w jednej decyzji. To argument, który działa jednocześnie na inżyniera i na tego, kto płaci rachunek.
Mniej wyjazdów, bo połowa zgłoszeń rozwiązuje się zdalnie.
Zgłoszenie trafia do panelu razem z historią parametrów instalacji, więc serwisant zna kontekst przed wyjazdem. Sporą część spraw da się dzięki temu zamknąć zdalnie, tego samego dnia.
Wycena zależy od liczby instalacji i zakresu — rozmawiamy o modelu, nie o cenniku z półki. Marża na sprzęcie przy Waszym wolumenie jest niska, więc sensowny model opiera się na usłudze i utrzymaniu, nie na komponentach.
Odpowiadamy od razu, żeby drugie spotkanie mogło być o konkretach.
I dobrze — na niej budujemy. Wasz sterownik zostaje tam, gdzie jest, a my dokładamy warstwę ponad nim: integrację z systemem budynku, raporty dla klienta publicznego i podgląd całej floty instalacji. Zakres, którego pudełkowy sterownik z definicji nie obejmuje, bo to inna klasa produktu.
Kod jednej instalacji — jak najbardziej. Praca zaczyna się przy dziesiątej: aktualizacje, retencja danych, raporty, gotowość serwisowa w sezonie. To utrzymuje zespół, a nie pojedynczy projekt. Dlatego proponujemy model ciągły — kupujecie działającą usługę, nie pliki, które ktoś u Was musi potem rozwijać.
Wyceniamy je osobno, bo to konkretna praca z konkretnym rezultatem — i dzięki temu wiadomo, czego się po niej spodziewać. Jeśli wchodzimy we współpracę, rozliczamy tę kwotę w projekcie.
Wasza. Klient końcowy widzi Wasz produkt i Waszą aplikację; my zostajemy po stronie technicznej. Z Waszymi klientami rozmawiamy tylko wtedy i tylko w takim zakresie, na jaki się umówimy — najczęściej jako Wasze wsparcie techniczne na spotkaniu.
Tak, bo zakres pracy na obiekcie jest celowo wąski. Szafa przyjeżdża prefabrykowana i przetestowana, instalator ją wpina — konfiguracja jest już wgrana. Instrukcja powstaje z projektu, więc numeracja zawsze się zgadza, a wytyczne mieszczą się na jednej stronie.
Model jest tak zbudowany, żeby wchodził po stronie przychodu: monitoring i raporty sprzedajecie klientowi końcowemu jako abonament. Przy Waszym wolumenie to właśnie usługa buduje powtarzalny przychód, a nie marża na komponentach.
Bez prezentacji handlowej. Ustalamy, co Wasz stos już potrafi, czego brakuje i czy w ogóle jesteśmy potrzebni. Napiszcie, kto po Waszej stronie decyduje, a kto oceni to technicznie — przygotujemy materiał osobno dla obu.